Co zawdzięczamy Davidowi i Victorii?

Wulgarną modę, rozwiązłość, ale i rodzinną sielankę.

Beckhamowie być może jako ikony zasługują na dłuższe omówienie i słowa potępienia, jednak Kokosimo odnosi wrażenie, że poważna krytyka naraziłaby go na śmieszność. A jeśli już krytykować, to przy okazji pochlebstw.

upiorny makijazBeckhamowie są jak robota szalonego chirurga (Victoria również dosłownie), pozszywani z fragmentów niesmacznych, “ruskich” (przepraszam za stereotyp), jak i pełni klasy oraz wyczucia, nieoczekiwanej mądrości. W tym aspekcie przypominają Dodę i Radka, ludzi wydawałoby się niewyrobionych, jednak życiowo zaradnych i niekiedy błyskotliwych.

Półanalfabeta z elementarnymi brakami w wykształceniu o doskonałej sylwetce gladiatora, romansujący w Madrycie z modelkami, ciężko doświadczający żonę publicznie demaskowanymi zdradami. Jednak rehabilitujący się zapałem do prokreacji (mają trzech synów i starają się o córkę) i sumiennością, jeśli chodzi o powinności ojca. Ubrany szykownie i nieprzesadnie krzykliwie, świetnie uczesany, będący europejskim odpowiednikiem równie czułego na punkcie mody, choć trochę surowszego Brada Pitta.

Odbiór Victorii jako osoby wulgarnej bierze się zapewne stąd, że eksponuje bez umiaru atuty, nieludzko chude nogi oraz regularne zoperowane piersi, a także patologiczna opalenizna – mająca ukryć wypryski i gołym okiem widoczne defekty cery. Całość psuje trudny do zdefiniowania i wyrażenia brak harmonii w anatomii.

Kokosimo normalnie jest przeciwnikiem tatuaży, jednak zdaje się, że w przypadku Beckhamów dopełniają one sensownie kreacji.

Comments are closed.